niedziela, 10 marca 2013

Rozdział 8 .

Pomimo tylu gorzkich słów

jeszcze nie przestałam wierzyć w nas.

Na chwilę zamknę oczy i czuję, jesteś tu.

Boję się je otworzyć, bo stracę Ciebie znów.

Kasia Gomoła ''Czekam''

_________________________________


To niemożliwe! Jak ona mogła! Harry nie chciał w to uwierzyć. Przecież było tak dobrze. 

Ginny była... co on mówi, ona nadal jest częścią jego życia. Zrobiłby dla niej wszystko. Dla 

niej mógłby zostać nawet Śmierciożercą, chociaż wiedział, że to niedorzeczne. Harry Potter 

Chłopiec, Który Przeżył sprzymierza się ze swoim największym wrogiem - Lordem 

Voldemortem! Mieliby o czym gadać. Już widział te nagłówki w Proroku codziennym  "Harry 

Potter sprzymierzeńcem Sami-Wiecie-Kogo". A pod nim artykuł na całą stronę. Lub dwie. 

Wiedział, że Ginny jest zdolna do niemal wszystkiego. Trudno się dziwić, skoro 

wychowywała się wśród 6 braci. Była twarda. Gdyby ktoś powiedział mu, że Ginny zostanie 

Śmierciożercą, wyśmiałby go prosto w twarz i dałby sobie rękę uciąć, że nigdy by tak się nie 

stało. A teraz nie miałby ręki. 

- Harry zejdź na śniadanie, kochaneczku. - łagodne wołanie Pani Weasley przywróciło go do 

rzeczywistości.

Zszedł na dół, do kuchni. Zauważył, że odkąd Ginny tu nie ma każdy obchodzi się z nim jak 

z bombą, która lada chwila może wybuchnąć. Nie rozumiał tego. 

- Tosta? Owsianki? Jajecznicy? - spytała Molly.

- Tosta poproszę. - odpowiedział Harry i gdy pani Weasley podała mu talerz, zaczął jeść, by 

szybciej wyjść z kuchni.

Nie lubił być pod odstrzałem spojrzeń wszystkich domowników. Nagle do kuchni wleciała 

Hedwiga. Położyła gazetę na kolanach Harry'ego. Chłopak szukał sakiewki, żeby zapłacić za 

gazetę lecz nigdzie jej nie było. Jego wzrok przykuła nagle fotografia Ginny. Co ona robi w 

Proroku Codziennym?  W dodatku na pierwszej stronie? Położył gazetę na stole tak, by 

wszyscy ją widzieli.

- Zobaczcie - powiedział. 

Wszyscy spojrzeli w gazetę. Na zdjęciu była Ginny Weasley. Sama. W czarnym stroju. Jej 

włosy były czarne. Wyglądała jak prawdziwa popleczniczka Voldemorta. Pod jej fotografią 

był artykuł.


                                                     Atak na mugoli.    
 15-letnia córka państwa Weasley'ów zaskoczyła wszystkich. Wczoraj wieczorem, razem z Bellatrix i Rudolfem Lestrange zaatakowała paru mugoli. Dwóch z nich potraktowała silnym zaklęciem Cruciatus, natomiast trzech pozostałych trafiła klątwą Avada Kedavra. Małżeństwo Lestrange także zabili dwóch mugoli. Zranieni mugole trafili do szpitala świętego Munga. Aurorzy w tym największy postrach wśród niejednego czarodzieja - Alastror 'Szalonooki' Moody - ruszyli za nimi w pościg. Udało się złapać Rudolfa Lestrange, który stanie przed komisją i odpowie za swoje czyny. Dwójce pozostałych czarodziejek nie ujdzie to płazem. Ministerstwo podejrzewało, że panna Ginny Weasley mogła działać pod wpływem Imperiusa, lecz te wątpliwości zostały rozwiane - przynajmniej częściowo - gdy dziewczyna odwinęła lewy rękaw i wszyscy obecni zobaczyli Mroczny Znak na jej przedramieniu.

- No tak - powiedział Syriusz - rozkręciła się dziewczyna.
- I co my teraz zrobimy? - załkała Molly - Ginny to nasza jedyna córka. Jak ona mogła? Przecież ona nawet nie...
Harry już dalej nie słyszał, co mówiła pani Weasley,  bo wyszedł z kuchni. Poszedł do pokoju, który dzielił wraz z Ronem i opadł ciężko na łóżko. Po chwili zamknął oczy i odpłynął.

* * *

Przy stole siedziała kobieta z długimi, czarnymi i mocno kręconymi włosami. Obok niej siedział facet z białymi włosami i jego żona. Rozmawiali o artykule w gazecie.
- Skąd pewność, że Potter sam tu przyjdzie? - zapytał mężczyzna Bellatrix.
- Och, to bardzo proste Lucjuszu. - odpowiedziała mu Bella - Potter jest bardzo przewidywalny. Zrobi wszystko żeby uratować tą małą zdrajczynię krwi.
- Dlaczego jej po prostu nie zabijesz?
- Bo jest mi potrzebna! - krzyknęła ze złością Bellatrix - potrzebuje jej włosów!
- A co z tą drugą dziewczyną? - zapytała Narcyza.
- Zostawmy ją Czarnemu Panu. Swoją drogą to wcale nie był głupi pomysł żeby zaangażować w to Macnaira.

* * *

Ginny siedziała w jakimś lochu. Była tu więziona sama. A przynajmniej dotąd tak sądziła, bo wczoraj słyszała jak ktoś przyprowadza do sąsiednich lochów jakąś osobę. Miała tylko nadzieję, że to nikt z jej bliskich. Chciała się stąd wydostać, lecz nie miała jak. Nie miała też pewności, czy rodzina uwierzy jej, że to nie ona wtedy u nich była. Na gacie Merlina, przecież ona wolałaby umrzeć, niż ich zdradzić! Nagle kraty otworzyły się i weszła Bellatrix. Ginny skuliła się. Miała dosyć Cruciatusa. Lecz kobieta podeszła do niej, dała jej pergamin i pióro i kazała pisać.
- Co mam napisać? - spytała Ginny
Bellatrix zaśmiała się.
- Napisz 'Harry pomóż mi, jestem w dworze Malfoy'ów, oni mnie torturują!' . Tylko bez sztuczek! I nie sprzeciwiaj mi się. Wiesz jak bardzo lubię zaklęcie Cruciatus.
Ginny skinęła głową i ze łzami w oczach napisała to, co kazała jej Bellatrix. Nie chciała się sprzeciwiać bo i tak wiedziała, że przegra. Podała kartkę kobiecie. Ta wzięła ją i powiedziała do Ginny:
- Grzeczna dziewczynka. Niedługo Lucjusz przyniesie Ci kolacje.
I wyszła. Dziewczyna została sama z wyrzutami sumienia. Tak bardzo wszystkich zraniła!

* * *

Ktoś zastukał mocno w szybę. Raz, drugi i trzeci. Harry podniósł głowę. Jakaś sowa. Nie znał jej. Podeszł do okna, otworzył je i wziął małą karteczkę. Sowa odleciała od razu. Harry otworzył kartkę i przeczytał: Harry pomóż mi, jestem w dworze Malfoy'ów, oni mnie torturują! . Pismo Ginny. Ale przecież ona powiedziała mu, że nie chce go znać. Może ją do tego zmusili? Harry nie zastanawiał się długo. Wziął plecak i spakował to, co uważał za potrzebne: mapę, pelerynę niewidkę, fałszoskop, mały model Błyskawicy, którą podarowała mu Tonks na Gwiazdkę w zeszłym roku i monety. 
Gdy po kolacji wszyscy poszli spać, Harry wyszedł najciszej jak potrafił, napisał przeprosiny dla pani Weasley, wziął trochę jedzenia i wyszedł w noc.

_____________________

Rozdział dedykuje  Rexi Greend <3 Twój stary blog jest nieraz dla mnie inspiracją. Ty wiesz o co chodzi. ;* Nareszcie oddali mi laptopa. Mam nadzieję, że rozdział się podoba. Myślałam nad tym, żeby 'wskrzesić' Lily i Jamesa... co o tym myślicie? Pozdrawiam. ;*